rozciaganie
TRENING

Rozciąganie w sam raz na kwarantannę

Mam dla Ciebie, bez względu na to jaką aktywność uprawiałaś do tej pory, propozycję treningu w warunkach domowych. Będzie to fajne dopełnienie dla wszelkich treningów innego rodzaju. Jeśli jesteś w grupie, która nie robiła nic, to jeszcze lepiej. Masz teraz okazję, by zacząć od podstaw. Jest to rozciąganie, które nie wymaga użycia żadnego sprzętu czy akcesoriów. Za to przynosi przyjemnie uczucie rozluźnienia, odczuwalne w całym ciele. No i chcąc nie chcąc, spala trochę kalorii. Zawsze to lepsze coś niż nic.

Sytuacja jest jaka jest-siedzimy w domach. Ja co prawda nadal jeżdżę do pracy, zgodnie z grafikiem, jakby nigdy nic, ale… Jak wszyscy mam sporo dodatkowego czasu dla siebie i bliskich. Według mnie bajka! W tym zabieganym świecie, w którym wszystko dzieje się w szaleńczym pędzie, nagle dostaliśmy CZAS-najcenniejszą walutę. Czas, dzięki któremu możemy wypić rano nieśpieszną kawę i posiedzieć w piżamie do 12. Kiedy to możemy pograć z dzieckiem na pe-esie lub wyciągnąć zapomnianą planszówkę, choćby na całe popołudnie. W którym możemy wieczorem zrobić sobie domowe spa, po czym położyć się spać o normalnej porze. I w którym powinniśmy nadal się ruszać, by po tych dwóch tygodniach (lub dłuższym okresie) nie stać się tłustymi parówami!

 

Rozciąganie w warunkach domowych

 

Oprócz moich standardowych celów treningowych, które związanie są z pływaniem, bieganiem i jazdą na rowerze (pływanie chwilowo zawieszone) mam też inne, które przyszły do mnie od tak. Jednym z nich jest właśnie rozciąganie. Po pierwsze, jako człowiek świadomy własnego ciała i trener, wiem jak ogromne znaczenie ma rozciąganie dla jakości mięśni, ogólnej sprawności ciała czy mobilności stawów. To zmienia na prawdę sporo! A po drugie wymyśliłam sobie, że nauczę się robić szpagat. Tak po prostu. Nigdy nie wiadomo przecież co się w życiu przyda 🙂

Tak więc odpaliłam wyobraźnie, a potem odpowiednią apkę i działam sobie od kilku dni. System jest bardzo prosty. Cztery dni z rzędu wykonuje 20-30 minutowe sesje rozciągania. Po nich następuje jeden dzień przerwy. Zaczęłam od naprawdę prostych ćwiczeń, bo nie jestem w tym dobra. Ale bardzo mi się to spodobało. Co więcej, już po tych kilku dniach widzę delikatny postęp. Gdy powtarzam te same ćwiczenia, a wiadomo, że tak się dzieje, udaje mi się pogłębić pozycję, a ból i uczucie ciągnięcia jest mniejsze. Jeśli więc rezultaty przychodzą tak szybko, to nie trać ani jednego dnia i spróbuj tego samego. Może Tobie też przypadnie to do gustu.

 

Rozciąganie z aplikacją wcale nie jest takie złe

 

Używam jedynej jaką znalazłam na IOS w App Store. Mam nadzieje, że jest dostępna również w Google Play. Nazywa się “Trening szpagatu” i zakłada, że wystarczy miesiąc by zrobić szpagat. Podchodzę do tego oczywiście z przymrużeniem oka. I korzystam ciesząc się, że w końcu to nie muszę wymyślać ćwiczenia. Apka odmierza czas, a głos miłej pani, w języku polish-english, informuje o następnym ćwiczeniu. Można wybrać podkład dźwiękowy lub włączyć własne utwory z pamięci telefonu, a nawet Spotify. Jest także wybór poziomu trudności. I pomocnicze animacje, dla osób które nie znają danego ćwiczenia. Czego chcieć więcej?

 

Enjoy!

Paula