kreować życie
MOTYWACJA

Jak kreować życie-status quo czy zwrot akcji?

Wy-kreować życie idealne to nie sztuka. Sztuką jest wy-kreować życie w zgodzie ze sobą.

 

Czy zastanawiasz się czasem nad tym jak Twoje życie będzie wyglądać za 5 lub 10 lat? Bardzo często, pytanie o to pada na rozmowach kwalifikacyjnych-zaraz po tym jak podasz swoje trzy pozytywne i trzy negatywne cechy. Służy to ponoć lepszemu poznaniu człowieka, który może stać się potencjalną wizytówką firmy. A sprowadza się do zmyślania. Bo gdybym chciała opowiedzieć szczerze na pytanie o tak odległą przyszłość, to musiałabym odpowiedzieć, że nie wiem. Nie wiem, ponieważ nie da się kreować życia z dokładnością do miesięcy czy lat. Jest to proces, którego nie wyjaśnia żadne matematyczne równanie. I może właśnie z uwagi na tą nieprzewidywalność, życie jest tak ciekawe.

 

Jak pomyślnie kreować życie?

 

Czyli co robić, by moje życie układało się po mojej myśli, a Twoje po Twojej. Nie wiem JAK. Ja nie wiem nawet dokładnie CO chcę zrobić w swoim życiu. Mam jakiś plan na siebie, ale póki co jest dosyć mglisty i bliżej nieokreślony. Pewna jestem tylko swoich najbliższych kroków. Tego co zrobię w najbliższej przyszłości, tej z “zaraz już”. Tej, która właściwie już zaczęła się wydarzać. Reszty nie planuje. Nie mam już takiej potrzeby. Odpuściłam.

Zamiast skupiać się na planowaniu – po prostu żyję. Tu i teraz. I to dosyć intensywnie, bo wiem, że każda chwila daje mi jakieś nowe doświadczenie. Nie chcę więc stracić żadnej z nich, siedząc z super-ładnym plannerem w ręku i gdybając o przyszłości. Podczas, gdy właśnie wtedy odbywa się przedstawienie życia. Właśnie obok mnie. Obok, ale beze mnie.

Teraz jest taki właśnie czas w moim życiu. Bardzo intensywny, po brzegi wypełniony różnymi zajęciami. Pracą i obowiązkami, treningami do ostatniej kropli potu, spontanicznymi wyjazdami, poznawaniem nowych ludzi, zdobywaniem nowych umiejętności. Uczeniem się wszystkiego tego, czego do tej pory się nie nauczyłam, a zawsze chciałam. Teraz eksploruje mój świat i nie jest mi do tego potrzebny żaden plan. Potrzebna jest mi raczej otwartość. I uważność.

 

Życie jest oczywiście bardzo zmiennie, tak jak my Kobiety.

 

Zatem kiedyś pewnie nadejdzie kolejny etap – etap, w którym zapragnę stabilizacji. W którym wszystko spowolni. W którym czas przestanie się liczyć już zupełnie (dziś jest dla mnie jednak cenną walutą przetargową, w ramach codziennej organizacji). Wtedy usiądę w swoim małym przytulnym domku z bali, w górach, w wygodnym fotelu przy kominku, z kubkiem ulubionej kawy w ręku, zawinięta w miękki obszerny sweter. I będę miała co wspominać. Ale co najważniejsze – będę pewna, że nic mnie w życiu nie ominęło. Że tu gdzie jestem, jest moje miejsce. Że TU jest mi najlepiej na świecie. I nic nie potrzebuje już zmieniać.

 

Pisząc ten akapit, mam tak mocne połączenie z tą właśnie wizją, że jestem pewna, że to się wydarzy 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To nie oznacza jednak, że teraz jest mi źle. I, że przerasta mnie to wszystko co dzieje się wokół. Albo, że czekam na jakiś magiczny moment, w którym moje życie się odmieni. NIE. To jest po prostu taki etap. I ja go bardzo polubiłam. Akceptuje wszystko, mam w sobie dobrą energię i zapas spokoju. Nie mam za to żadnych planów, które na tę chwilę były by dla mnie ograniczeniem. Bo teraz płynę na fali życia. A ona jest dosyć nieprzewidywalna.

Jednak, jeśli kiedykolwiek odkryję przepis na udane życie, to bądź pewna, że się nim z Tobą podzielę. Ale póki co, mogę Ci tylko powiedzieć, że im mniej skrupulatnego planowania, a więcej życia w życiu, tym lepiej. O ile nie chodzi o kwestie comiesięcznych płatności, to skończ z robieniem check list, które koniecznie trzeba realizować terminowo. Zacznij za to spontanicznie spełniać swoje pragnienia. I robić różne szalone rzeczy. Nie zawsze musisz wiedzieć co dalej. Ale zawsze powinnaś czuć, że realizujesz siebie.

 

Życzę Ci więc jednego – żyj pełnią życia!

Paula