jakość jedzenia
DIETA

Czy jakość jedzenia jest bez znaczenia?

Odchudzanie, odchudzanie, odchudzanie. Temat, który powraca co roku, gdy tylko pojawiają się pierwsze promienie słońca. A wraz z nim tysiące metod i sposobów, z których każdy jest najlepszy i niepowtarzalny. Ile z nich udało Ci się już sprawdzić na sobie? Przyznam się, zupełnie szczerze, że jedynie w wieku nastu lat popadałam w chorobliwą obsesję bycia najszczuplejszą wśród znajomych. Wtedy to sięgałam po głodówki, albo jadłam mikro porcje w ramach każdego posiłku. Jeśli jednak teraz zapytasz mnie o obwody czy wagę, to mogę Ci powiedzieć jedynie, że wszystko jest w sam raz. Bo tak właśnie czuje się w swoim ciele, w sam raz. Nie ważę już jedzenia, choć nie neguje tego, bo czasem nie ma innego wyjścia. Przykładam za to ogromną uwagę do tego co jem-liczy się dla mnie jakość jedzenia.

 

Ilość czy jakość jedzenia?

 

To niemalże odwieczne pytanie. I po obu stronach barykady stoi szerokie grono osób, które… mają rację! Dlaczego więc nie pogodzić ze sobą dwóch fundamentalnych zasad zdrowego odżywiania? Dlaczego nie-skoro można.

Ilość pokarmu jaką spożywasz ma oczywiście przeogromne znaczenie. Nadwaga to problem zdrowotny, psychologiczny i emocjonalny, zwłaszcza dla kobiet. Otyłość z kolei to już choroba. A tyje się nie z powodu zjedzonej tabliczki czekolady, kubełka z Mac’a czy nadmiaru cukru prostego w diecie. Tyje się tylko i wyłącznie z nadmiaru kalorii. A te kalorię mogą pochodzić nawet z produktów powszechnie uznawanych za dobre. Rozumiesz co mam na myśli?

Kiedyś w pracy, przez kilka dni pod rząd, jadłam na przerwie gorzką czekoladę. Tą na prawdę gorzką, z 90% zawartością kakao. I właśnie z uwagi na to kakao, bo jest doskonałym źródłem magnezu, potasu i żelaza. Ktoś zapytał “Jak Ty to robisz, że jesz sobie bezkarnie czekoladę i nie tyjesz?”. A ktoś inny odpowiedział za mnie “Bo ona je tylko ciemną, a ta nie tuczy.” Dla mnie śmieszne. Nie chciało mi się wtedy wchodzić w kwestie typu “makro i tak mi się zgadza” bo kto by to zrozumiał 🙂

 

Moje jedzenie robi robotę

 

Dokładnie tak. Tak jak ta gorzka czekolada. Jest przepyszna, smakuje mi i dostarcza cennych składników odżywczych do mojego organizmu. Czyli mówiąc krótko, wybierając produkty spożywcze, kieruję się na ogół zasadą, by łączyć przyjemne z pożytecznym. I nie zastanawiam się nad tym szczególnie długo, nie obliczam już nawet żadnych porcji, nie rozpisuje sobie jadłospisu tydzień na przodu. Jeśli mam na coś ochotę, to to jem. W zdecydowanej większości są to te dobre składniki, ponieważ te złe mój organizm odrzuca już z automatu.

Potrafię też zapanować nad tym ile zjadam, ponieważ mam umowę z moimi jelitami. Jeśli ja dostarczam im jakościowe jedzenie to one w odpowiednim momencie dają mi znać, że więcej nie trzeba. Nie przejadam się też ze względu na to, że lepiej czuję się z lekko niepełnym brzuchem, niż z wypełnionym po brzegi. Nikt chyba nie lubi tego uczucia ciężkości, któremu zwykle towarzyszą jeszcze wstydliwe problemy gastryczne.

 

jakość jedzenia

 

Stawiam na jakość jedzenia, ale…

 

W co najmniej 80% przypadków kładę nacisk na jakość jedzenia. I dopasowuje ilość do swoich potrzeb, pory dnia, ilości treningów etc. Pozostałe procenty to spontanicznie wypady na najlepszego w moim mieście burgera czy wizyty w knajpach z różnymi kuchniami świata, które uwielbiam próbować. Gdy “złamię dietę” tylko raz na czas, to nie muszę się nawet martwić. Wiem, że moje jelita dadzą sobie wtedy jakoś rade, bo są uzbrojone w zastępy odpowiednich bakterii jelitowych.

I tu dochodzimy do tematu mikrobioty jelitowej, czyli zespołu bakterii zamieszkujących jelita. Wpływa ona na zaskakująco wiele aspektów fizjologii człowieka, między innymi: odporność, samopoczucie, trawienie, funkcjonowanie mózgu oraz wagę. Jeśli nawet chcesz pozostać ignorantem, ale zależy Ci na szczupłej sylwetce to zapamiętaj jedno-jelita oraz ich mikrobiota zmieniają się wraz z upływem czasu w zależności od tego co spożywasz. Są pokarmy, które wspierają dobre bakterie powodując ich namnażanie, przy jednoczesnej redukcji tych złych. Są również takie, które działają zupełnie odwrotnie.

 

Czy nadal uważasz, że jakość jedzenia jest bez większego znaczenia?

Paula